Hej, tutaj Iv.
Dzisiaj pokażę Wam niedawno zakupiony lakier Miss Sporty Clubbing Colours nr 452. Jest to dość mocno rozbielony odcień pomarańczu, wpadający wręcz w brzoskwinię. Ostatnimi czasy szukałam właśnie takiego pastelowego koloru, który pasowałby do moich jasnych dłoni i voila- do mojego koszyka trafił ten o to koleżka.
Po pierwszej warstwie kolor jest wręcz marchewkowy i prześwity są na tyle widoczne, że bez drugiej warstwy się nie obeszło. Ale że ja lubię gdy kolor jest w 100% nasycony to dołożyłam jeszcze 3 warstwę, tak dla "bezpieczności".
Ostatecznie uzyskałam taki efekt jaki widać na zdjęciach.
Jeśli chodzi o konsystencję to lakier był dość gęsty (choć pewnie trafiła mi się wadliwa sztuka) i odrobinę rozcieńczyłam go rozcieńczalnikiem do lakierów.
Pędzelek jest standardowy dla marki Miss Sporty- dosyć szeroki i gęsty, ale mi to odpowiada.
Schnięcia niestety nie ocenię, ponieważ używam mojego ukochanego SV. Mogę tylko dodać, że pierwsza warstwa wyschła migiem, ale wiadomo, że każda pozostała schnie o wiele dłużej.
Z Seche Vitem wytrzymuje bez odprysku aż do zmycia, a końcówki ścierają się po 3-4 dniach, więc całkiem nieźle jak na lakier za 7zł.
Podsumowując, lakier jest śliczny i będzie się wspaniale nadawał na wiosnę. Ma dobrą (ale nie idealną) pigmentację i zabezpieczony topem całkiem długo utrzymuje się na paznokciach.
Lakier polecam osobom, które szukają bazy pod zdobienia lub nie mają wygórowanych potrzeb co do pigmentacji.
Dlatego też lakier oceniam na 4/5, ze względu na gęstość, ale najprawdopodobniej trafiłam po prostu na bubel.
Cena: 6,99 w Rossmannie.
Zapraszam do zaobserwowania bloga, 3majcie się.
Iv.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podoba ci się post? Skomentuj :)